2015/10/20

Sweet dreams - uniwersalny makijaz slubny i wieczorowy


Hej!

Chociaż sezon ślubny już za nami postanowiłam podzielić się moją propozycją makijażową, która w tym roku najlepiej mi się sprawdziła.
Wiadomo, że przy okazjach takich jak ślub makijaż jest zazwyczaj delikatny, w neutralnych odcieniach, ewentualnie z niewielkim kolorystycznym akcentem. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale one raczej potwierdzają regułę. ;)

Poniższy makijaż to nie tylko fajna propozycja ślubna dla panny młodej, ale też dla świadkowej czy gościa. Makijaż wygląda subtelnie, miękko i elegancko, a przy tym pięknie podkreśla oko.
Co jest w nim najfajniejsze to to, że możemy łatwo dostosowywać go do własnych potrzeb. Jeśli wolimy makijaż bardziej subtelny - rezygnujemy z czarnej kredki na linii wodnej oka i zastępujemy ją cielistą. Jeśli chcemy makijaż mocniejszy - dodajemy czarnego cienia w zewnętrznym kąciku oka i załamaniu powieki aby przyciemnić brąz. Akcent kolorystyczny na dolnej powiece możemy zmienić w zależności od koloru tęczówki, aby jak najlepiej ją podkreślić. I tak przy niebieskich oczach zostawiamy wersję ze zdjęcia, przy zielonych - zmieniamy kolor na wrzosowy lub intensywnie pomarańczową miedź, a przy brązowych robimy co tylko chcemy (może to być jasne złoto, ciemne złoto lub nawet soczysty granat).

Makijaż uniwersalny, a przy tym stosunkowo łatwy w wykonaniu szczególnie dla osób średnio radzących sobie z eyelinerem. Kreska tu zrobiona jest linerem żelowym, a następnie mocno roztarta małym pędzelkiem z odrobiną czarnego cienia. Równie dobrze możemy tu rozetrzeć miękką czarną kredkę lub zwyczajnie posłużyć się samym czarnym cieniem przy pomocy skośnego pędzelka.




UŻYTE PRODUKTY:

- cień MUG 'White lies' (biały) pod łukiem brwiowym
- cień MUG 'Cocoa bear'  (ciepły ciemny brąz) w załamaniu powieki górnej i na dolnej powiece roztarty jasnobrzoskwiniowym cieniem 'Beaches and cream'
- cień MUG 'Bada bing' (bardzo ciemny chłodny brąz) bezpośrednio w załamaniu powieki górnej, na połowie powieki dolnej i w zewnętrznym kąciku oka
- cień MUG 'Mirage' (ecru o satynowym wykończeniu) nałożony palcem na całej powiece górnej
- cień MUG 'Glamorous' (perłowy miedziany) na wewnętrznej połowie dolnej powieki
- czarny żelowy eyeliner (MUG Immortal) roztarty czarnym matowym cieniem (Corrupt)
- pigment MUG 'Sweet dreams' (jasnobrzoskwiniowy, bardzo błyszczący) na całej powiece górnej
- pigment MUG 'Afterglow' jako rozświetlacz w wewnętrznym kąciku oka

- baza to Paint pot z MAC'a w kolorze 'Soft ochre' 
- na brwiach żel Makeup Revolution w kolorze light/medium 
- pod okiem korektor L'Oreal true match 'ivory'
- maskara Lancome Grandoise 
- rzęsy połówki Eylure 




2015/05/20

BornPrettyStore, czyli chińska paczka. :)



Każda z Was zapewne słyszała już gdzieś o sklepie BornPrettyStore . Jest to jeden z tych chińskich/koreańskich sklepów wysyłkowych sprzedających mnóstwo fantastycznych urodowych gadżetów. Można tam dostać dosłownie wszystko za stosunkowo niewielkie pieniądze. Za to największym plusem tego typu sklepów jest fakt, że niezależnie od ilości kupionych przedmiotów wysyłkę mamy zawsze za free. :) 


Tak więc całkiem niedawno postanowiłam w końcu przetestować wyżej wspomniany sklep. Zamówiłam kilka rzeczy z różnych kategorii, aby nabrać jakiegoś rozeznania. W paczce znalazły się więc tymczasowe złote tatuaże (które od jakiegoś roku za sprawą YT robią furrorę), tasiemki do zdobień do paznokci, moje ulubione kępki oraz chińskie Demi Wispies




Wszystko dotarło całe i zdrowe, bez żadnych uszkodzeń, zapakowane w kopertę bąbelkową. Jest to dość istotna informacja, bo zdarzyło mi się kiedyś zamawiać z innego chińskiego sklepu i 2opakowania sztucznych rzęs po 10szt. w każdym przyszły rozrzucone po kopercie. No ale tu żadnego takiego problemu nie było. :) 






Cudeńka idealne na lato. Na czas testów jeszcze czekają, ale pewnie już niedługo. Niecałe $2, znajdziecie je tu: KLIK!




Z tasiemkami do zdobień wiązałam duże nadzieje. Mam je w kolorze czarnym i złotym. Niestety klej na nich jest strasznie słaby i dość kiepsko trzymają się paznokci. Próbowałam nałożyć je na hybrydy pod top, ale poodklejały się w ciągu kilku godzin. Nadawać się będą na pewno do odgraniczania kolorów lakieru czy robienia paseczków, ale trzeba je od razu odklejać. A szkoda. Cena to $1, znajdziecie je tu: KLIK!




Te kępki uwielbiam i jest to moje już któreś z kolei opakowanie. Idealna długość (10mm), są delikatne, lekkie i bardzo komfortowe w noszeniu. Na oku wyglądają ślicznie i gorąco je polecam. :) Cena to $5, znajdziecie je tu: KLIK!
Wisienką na torcie są rzęsy. 10 par cudownie miękkich, idealnie ułożonych, lekkich, naturalnie wyglądających rzęs. Do złudzenia przypominają uwielbiane przez wszystkich Ardell 'Demi Wispies', ale te zdecydowanie wygrywają ceną. Pasek jest przezroczysty, więc i na oku niewidoczny. Wspaniałości <3  Jedynym problemem jaki z nimi mam to to, że mają tendencję do odklejania się w wewnętrznych kącikach oka, dlatego lepiej przecinać je na pół przed przyklejeniem. Tu co prawda wina leży też po stronie kleju, bo używam obecnie Ardell 'LashGrip', który jest nietrwały i totalnie beznadziejny. Póki co żadne rzęsy nie wytrzymały mi na tym kleju 3h w nienaruszonym stanie, nawet te najlżejsze (z DUO tego problemu nie było). Cena to cudowne $3,80, a znajdziecie je tu: KLIK!


Jeśli macie zamiar zamawiać coś z ich sklepu, to proponuję skorzystać ze zniżki na -10%, którą dostałam od sklepu. Wystarczy, że na koniec zakupów wpiszecie kod promocyjny: XFG10. W przyszłości może uda mi się zorganizować jakieś rozdanie z BPS. :)


Przy następnej okazji zamierzam przyjrzeć się jeszcze płytkom do stemplowania paznokci, które cieszą się dużym powodzeniem. Macie już jakieś doświadczenia z BPS? Dajcie znać jak u Was sprawdzały się rzeczy od nich lub innych chińskich firm wysyłkowych. Na dniach pojawią się znowu makijaże, a na nich zobaczycie jak te rzęsy prezentują się na oku. :)


2014/09/10

Peacock inspired

Jeśli znacie Jordana Liberty to wiecie, że jest autorem sporej ilości świetnych makijaży oraz od niedawna kanału na YouTube. Ogłosił też niedawno konkurs na odwzorowanie makijażu z dowolnego tutorialu na youtube, a więc ochoczo do konkursu przystąpiłam. 

Wybrałam dwa makijaże - pawie oczko oraz dramatyczny makijaż z okładki. 
Makijaż okładkowy pojawi się za kilka dni, ale pawim oczkiem chciałam podzielić się już dzisiaj. 
Nie jest to makijaż przesadzony, ale bardzo fajnie podkreślający zieloną czy brązową tęczówkę. A jako że jestem rudzielcem, to w takich makijażach czuję się jeszcze lepiej. :) 


MAKIJAZ OCZU
- MAC Paint pot 'Soft Ochre'
- cienie Makeup Geek: Yellow brick road, Lemon drop, Nautica, Vanilla bean
- sypki pigment INGLOT nr 71
- płynny liner Catrice 'Dating Joe Black'
- czarna maskara Lovely 'Pump up'
- rzęsy Ardell 'Demi wispies'
- czarna kredka wodoodporna Golden Rose
- INGLOT M329 do wypełnienia brwi
- żel do brwi Catrice w kolorze brązowym


MAKIJAZ TWARZY
- podkład Revlon 'Nearly naked' (120 Vanilla)
- puder sypki Make Up For Ever (transluscent)
- korektor pod oczy MAC Pro-longwear concealer (NC15)
- róż Makeup Geek (Bliss)
- bronzer Inglot
- beżowy błyszczyk H&M






Makijaż w fajny sposób przyciąga wzrok, ale jest na tyle delikatny że nie przytłacza twarzy. Jeśli chcecie poeksperymentować z kolorowymi  smokey, to takie pawie oczko nada się idealnie. :)

2014/09/04

ZAKUPY i RECENZJE - cz. internetowa


Sierpień był przemiłym miesiącem, podczas którego wzbogaciłam się o wiele nowych produktów. Miałam też trochę czasu na ich przetestowanie, także dziś pierwsza - internetowa część moich zakupów. 
Wszystkie produkty pokazane w tym poście pochodzą z drogerii internetowej Urodomania. Głównie dlatego, że jako jedyna drogeria miała wszystko czego w tamtej chwili potrzebowałam. :)



TANGLE TEEZER Salon Elite 
'Midnight black' & 'Purple crush'


O szczotkach Tangle Teezer wiele mówić nie trzeba, bo o ile nie wszyscy ją mają, o tyle wszyscy już o niej słyszeli. Traktowałam legendy o tym cudzie z przymrużeniem oka, ale w końcu (w obliczu promocji) postanowiłam się skusić. Pierwsza reakcja - o co tyle szumu, przecież czesze jak zwykła szczotka. Po kilku użytkowaniach i czesaniu poplątanych mokrych włosów - czemu nie miałam jej wcześniej?! Jest naprawdę świetna. Może nie rozczesuje wszystkich kołtunów tak cudownie, szybko i idealnie jak to słyszałam, ale radzi sobie z nimi o niebo lepiej niż cokolwiek innego. Nauczyłam się, żeby nie wciskać szczotki uparcie do samej skóry głowy, tylko rozczesywać delikatnie, po wierzchu włosów - wtedy nawet najbardziej splątane włosy nie stanowią przeszkody. Jednak najbardziej ją doceniłam kiedy z braku Tangle Teezera pod ręką sięgnęłam po szczotkę i grzebień - istna katorga. Także apeluję - jeśli posiadasz długie włosy, które się dużo plączą i puszą kup Tangle Teezera i będziesz szczęśliwa. A dodatkowo masz darmowy masaż czaszki. :)


SZTUCZNE RZĘSY 
Ardell 'Demi wispies' & Eyelene 'Lash studio' 


Ardell 'Demi wispies' to klasyka sztucznych rzęs. Ma je w zanadrzu chyba każda miłośniczka doklejania rzęs na pasku, ze mną włącznie. Nie wiem która to moja para z rzędu, ale na pewno nie ostatnia. :)
Rzęsy Eyelene kupiłam (znowu) w obliczu promocji. Na żywo prezentują się sto razy lepiej niż na zdjęciach - są gęste, długie, naturalnie wyglądające, miękkie i lekkie. Początkowo nosiłam się z zamiarem kupna Ardell 'Wispies' które kuszą mnie od dawna, ale te wyglądały baardzo podobnie i kosztowały połowę ceny. Co prawda na oczach ich jeszcze nie miałam, ale jestem pewna że będą prezentować się świetnie


KREDKA DO BRWI 
GOSH 'Grey-brown'


Nie wiem czemu, ale nigdy nie słyszałam o tej kredce. Obiło mi się o uszy mnóstwo wszelakich kredek do brwi, ale nigdy nie ta. Nie mam pojęcia czemu nikt jej wcześniej nie prezentował, ale oto  przedstawiam kredkę do brwi GOSH w kolorze 'Grey-brown'. REWELACJA. Kolor jest jasny, ale nie za jasny, a przy tym idealnie chłodny choć wciąż brązowy. Na zdjęciach wygląda co prawda trochę inaczej, ale w rzeczywistości prezentuje się wspaniale, szczególnie na moich brwiach. Odkąd ją mam przestałam używać jakiekolwiek cienie do brwi - ta kredka mi wystarcza. Jest miękka, nie zbyt woskowa, długo się trzyma, nie łamie się i wygląda bardzo naturalnie. Jako duży plus uznaję też fantastyczny grzebyczek po drugiej stronie kredki. Kredka z Catrice 'Date with Ash-tone' wypada przy niej wręcz pomarańczowo. Jest po prostu genialna.


PUDER RYŻOWY - PAESE


Do tego zakupu skłoniła mnie Hania (Digitalgirl). Wspomniała kiedyś, że jest to najbardziej matujący puder jaki posiada i bardzo chwaliła go przy okazji sesji zdjęciowych do bodajże JOY'a. Szykowało mi się kilka makijaży na cerach mieszanych/tłustych, więc postanowiłam zainwestować. Pudełko jest koszmarne do tego stopnia, że wręcz boję się je otwierać - pół pudru znajduje się w zakrętce i wysypuje się przy próbach otwarcia. Dodatkowo brudzi cały kufer i wygląda to straszliwie. Ale produkt jest cudowny, więc mogę to przeżyć (tylko zakupię inny pojemnik). Matuje na długie godziny, rewelacyjnie utrwala makijaż, jest niewidoczny dla oka, pięknie wygląda na zdjęciach, nie przesusza twarzy (testowałam na własnej suchej cerze) i kosztuje dosłownie grosze. Strzał w dziesiątkę! 


PODKŁAD REVON 'Colorstay' 
& UTRWALACZ HEAN 'HD Fixer spray'


Te dwa kosmetyki również nabyłam przez zbliżające się makijaże i absolutnie tego nie żałuję. Podkładu Colorstay nie trzeba nikomu przedstawiać, ja zamówiłam odcień 150 Buff dla cery tłustej i mieszanej. Przy wprawnej aplikacji i niezbyt dużej ilości produktu na twarzy wygląda świetnie, choć przy mniej wprawionych rękach ryzyko zrobienia sobie na twarzy ciasta, maski czy tapety jest niemal 100%. Kolor śliczny - jasny, delikatnie żółtawy, łatwo daje się przyciemniać i świetnie łączy się z innymi produktami. 

Fixer planowałam kupić z Kryolanu, jednak cena była dla mnie nie do przejścia. Po przeczytaniu chyba wszystkich dostępnych w internecie recenzji zdecydowałam się na tańszy odpowiednik, czyli fixer z HEAN. Jestem w nim zakochana. Nie daje uczucia ściągnięcia na twarzy, rozpyla się wręcz niewidzialną i niewyczuwalną mgiełką, zdecydowanie go nie widać (podkład się pod nim nie waży, co jest bardzo istotne), a utrwala tak rewelacyjnie że nie mogłam w to uwierzyć. Przetestowałam go na sobie jadąc na koncert. Makijaż kładłam wczesnym popołudniem, zajęłam się makijażem siostry, następnie była 2-godzinna jazda autem, bieg za autobusem, bieg na stadion, szaleństwo na koncercie, bieg za powrotnym autobusem, szybki (choć długi) marsz do auta, kolejna 2-godzinna jazda samochodem i spojrzenie w lustro - makijaż wyglądał jakbym nałożyła go przed sekundą. Twarz wyglądała tak nieskazitelnie, że stałam przed lustrem i próbowałam znaleźć jakieś skazy. Brak. Szok. Testowałam go potem przy kilku innych okazjach takich jak grill, wielogodzinne imprezy i tak dalej - za każdym razem nie wierzyłam w to jak dobrze mój makijaż wygląda. Wręcz idealnie! Jeśli szkoda wam pieniędzy na fixer Kryolanu bez obaw kupujcie ten. Magia. :)


W przyszłym tygodniu wpadnie druga część postu, również zakupowy haul ale tym razem wersja sklepów stacjonarnych. Będzie dużo perełek! :) 

2014/08/29

POOLSIDE.


Wakacje mijają, za oknami coraz bardziej szaro, buro i zimno. Dlatego na przypomnienie wakacyjnego klimatu iście wakacyjny makijaż. 

Jest bardzo łatwy do wykonania - nie wymaga ani dużej ilości pędzli, ani szczególnych umiejętności. Jako główny kolor makijażu wybrałam niebieski, ale rzecz jasna można go zmieniać i dostosowywać makijaż do własnych upodobań. Z pewnością będzie też fajnie wyglądał w wersji różowej, zielonej czy pomarańczowej. :) 

W makijażach z dużą ilością wyrazistych kolorów ważna jest baza - jeśli nie macie żadnego kremowego produktu w kolorze cienia, który zamierzacie użyć to najlepiej sprawdzi się uniwersalna baza w jasnym odcieniu beżu lub zwyczajnie biała. Mi posłużył tu fantastyczny paint pot z MAC'a w kolorze 'Soft ochre' ale gorąco polecam białą kredkę NYX'a (Jumpo pencil 'Milk'). 

Po nałożeniu bazy/kredki na całą powiekę ruchomą trzeba delikatnie przyklepać ją palcem, następnie dużym puchatym pędzlem nałożyć jakiś przejściowy cień (np. beżowy lub szary) w załamanie powieki, a na koniec wklepać palcem główny kolor dla uzyskania maksymalnego pigmentu. Sprawa prosta, a bardzo efektowna. :)



UŻYTE PRODUKTY:

- Inglot M329 (do wypełnienia brwi)
- MAC 'Soft ochre' paint pot (baza)
- cienie MUG 'Vanilla bean' + 'White lies' (pod łukiem brwiowym)
- cień MUG 'Stealth' (szary, w zewnętrznym kąciku oka i na dolnej powiece) 
- cień MUG 'Latte' (chłodny jasny brąz, kolor przejściowy w załamaniu powieki)
- cień MUG 'Poolside' (niebieski, na całej ruchomej powiece)
- żelowy eyeliner MUG 'Treasure' (żółty, w wewnętrznej części dolnej powieki i linii wodnej)
- żelowy eyeliner MUG 'Immortal' (czarny, na dolnej i górnej linii wodnej oraz jako eyeliner)
- cień MUG 'Corrupt' (czarny, użyty do roztarcia czarnego linera)
- cień MUG 'Lemon drop' (żółty, w wewnętrznym kąciku oka i na żółtym linerze)
- RBR 'Big lash' mascara (czarna)
- żel do brwi Catrice (brązowy)



Ten makijaż bardzo ładnie pokreśli brązową i piwną tęczówkę. Posiadaczki zielonych oczu niebieski cień mogą zastąpić śliwkowym fioletem, a dla niebiesko/szarookich myślę, że fajnie sprawdzi się konkretny róż (jak w makijażu 'Hot Pink!' z poprzedniego posta). 





Ostatnio postanowiłam przywoływać lato z powrotem kolorowymi makijażami, mam nadzieję że jeszcze wróci. ;)