2014/01/14

Magenta fever - makijaż inspirowany Beyonce



Na pewno każda z Wam zna już ten makijaż, gdyż odbił on się ogromnym echem zarówno na blogach, jak i na You Tube. Jest to makijaż inspirowany makijażem Beyonce z teledysku 'Mine'. Makijażysta odwalił kawał dobrej roboty! Moja wersja jest nieco bardziej kolorowa, mianowicie w załamaniu powieki i ponad nim użyłam fioletu roztartego bardzo intensywnym różem (tzw. kolor 'hot pink'), natomiast w teledysku ta część makijażu jest nieco bardziej stonowana, bardziej szaro-fioletowa. Cała górna i dolna powieka wedle oryginału - mocny granat na całej powierzchni rozjaśniony na środku perłowym błękitem. 


Dodatkowo pozwoliłam sobie na jeszcze jedną modyfikację, na ustach. Choć piosenkarka w teledysku wydaje się mieć na ustach tylko bezbarwny błyszczyk, to ja postawiłam na coś bardziej wyrazistego oczywiście. Postawiłam na pomadkę Dior o numerze 565, ale podobny efekt możecie otrzymać używając innej wyrazistej, różowej pomadki (np. Rimmel Apocalips w kolorze 'Out of this world').



UŻYTE PRODUKTY:
- Inglot 428 pearl (perłowy granat, na całą dolną i górną powiekę)

- Kobo 211 (perłowy błękit, na środek górnej i dolnej powieki)
- 'Magenta madness' + 'Purple haze' (róż i filet z paletki Sleek 'Snapshots')
- czarny, żelowy eyeliner Maybelline Lasting Drama 24h
- rzęsy Ardell 'Demi wispies'
- kredka essence 'Whipped white frosting' (jako baza pod cienie)



Muszę z przykrością stwierdzić, iż pierwsza para moich rzęs z Ardell straciła już swoją żywotność. Jednak muszę powiedzieć, że trzymały się w genialnym stanie bardzo, bardzo długo. Na chwilę obecną noszone były ok. 17 razy  i na upartego wciąż można je nosić. Jeden pasek wciąż wygląda świetnie, niestety drugi przedwczoraj podczas odklejania nieco zepsułam. Fakt faktem służyły mi wiernie długimi godzinami przez wiele dni, wytrzymały kilkanaście prób, a potem niezbyt delikatne czyszczenie. Jestem nimi zachwycona! I o ile do codziennego makijażu są zdecydowanie zbyt dramatyczne, o tyle do makijaży wieczorowych, szczególne smokey eyes nadają się idealnie. Mało tego! Są tak naturalne, że w ciągu ostatnich dwóch dni niemal 10 osób zapytało mnie, czy to moje własne rzęsy. Cóż mogę więcej powiedzieć? Niedługo trzeba kupić nowe!


Chciałabym jeszcze zaznaczyć, iż zdjęcia makijażu zrobione są po 12 GODZINACH od jego zrobienia! A wciąż wygląda całkiem reprezentatywnie. Kolejny powód, aby kupić sobie kredkę essence 'Whipped white frosting'. Trzyma cienie na swoim miejscu naprawdę wiele godzin!
A makijaż w gruncie rzeczy jest prosty i szybki. Wykonanie go zajęło mi niecałe 20min, a efekt jest świetny. I kolejny raz dostałam wiele komplementów . :)  Pamiętajcie, że przy takich makijażach sztuczne rzęsy robią za Was połowę roboty!






10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To prawda. Nie dziwię się, że zrobił taką wielką internetową karierę. ;D

      Usuń
  2. ładnie wyszło :) Muszę wypróbować w końcu ten trik z białą kredką pod cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie. i spróbuj tę z essence, jest fantastyczna. :)

      Usuń
  3. efekt jest niesamowity. Dostałaś ode mnie wyróżnienie "The Versatile Blogger", ponieważ bardzo podobają mi się Twoje makijaże i ciekawe posty. Więcej o tym wyróżnieniu napisałam tu: http://misscollyann.blogspot.com/2014/01/ten-post-za-dugo-siedzia-w-roboczych.html#more

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale cudne <3

    http://closertotheedgeblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak Beyonce, to wnioskuję, że to z dedykacją dla mnie? ;)

    OdpowiedzUsuń