2014/07/22

Róże Makeup Geek - pierwsze wrażenie.




Jak zapewne większość z Was wie firma Makeup Geek wypuściła ostatnio serię 13 róży do policzków. Sądzę że jest to fakt powszechnie znany, bo niemal każda youtuberka którą oglądam robiła już recenzję tych róży. I się nie dziwię - są niesamowite! 

Ja w swojej skromnej kolekcji posiadam na razie 5 odcieni (jedynych z resztą, które nie zostały jeszcze wyprzedane do cna). W moje łapki trafiły odcienie takie jak Honeymoon, Randezvous, Love affair, Bliss oraz Smitten, wszystkie w wersji z pudełeczkiem. Wkłady rozeszły się jak ciepłe bułki. 

O tych różach można mówić naprawdę wiele - ich kolory są przepiękne, konsystencja niezwykle kremowa, nakładają się ładnie i trzymają się cały dzień. Jedyne co mogę powiedzieć złego na ich temat to to, że nie ma ich w żadnym stacjonarnym sklepie i nie możemy ich sobie tak po prostu pomacać. No i są ciężko dostępne, wiadomo. Te z Was, które częściej odwiedzają mojego bloga zapewne wiedzą, że różu na co dzień w ogóle nie używam. Po prostu nie lubię i ograniczam się do samego bronzera. Ale te róże skuszą każdego. Mówiąc szczerze na razie przetestowałam tylko 2 kolory - Bliss i Smitten, które wpadły mi w oko już po pierwszej youtubowej recenzji. Dlaczego? Otóż są to bowiem 2 jasne, brzoskwiniowe kolory, zdecydowanie dla osób o bladej cerze. Czyli dla mnie idealne. Pozostałe 3 nie doczekały się jeszcze testów i pewnie nieprędko to się stanie, jako że ich kolory są dla mnie zbyt intensywne. Ale do rzeczy.



HONEYMOON to blady, przygaszony róż z brzoskwiniowymi tonami. Jest jasny i byłby świetny, gdyby nie zawarte w nim srebrne drobinki. Nie jest ich dużo, ale ich rozmiar i brak możliwości roztarcia skutecznie mnie odstrasza. Niemniej jednak kolor jest śliczny. :)



BLISS to przepiękny matowy, brzoskwiniowy jasny koral. Wygląda przecudnie, dodaje cerze mnóstwo świeżości. Dla bladolicych - rewelacja!



SMITTEN to typowa jasna brzoskwinia. Nie ma w nim w ogóle różowych tonów, jest typowo brzoskwiniowy i matowy w wykończeniu. Prze-prze-przepiękny. Mój faworyt wśród wszystkich róży jakie posiadam. Jest po prostu niezastąpiony. I wygląda bardzo nienachalnie i naturalnie! 



RANDEZVOUS to kolejny mat, tym razem z chłodniejszej rodziny kolorów. Jest bardzo kremowy. Jego odcień jest chłodny, lekko przygaszony i z wyraźnymi fioletowymi tonami. Na zdjęciu wyszedł dużo bardziej 'żywo' i wyraziście niż w rzeczywistości. Na żywo jest bardziej stłumiony, odrobinę ciemniejszy i bardziej śliwkowy. Jest mocno napigmentowany, więc należy uważać!



LOVE AFFAIR jest zachwycającym różem dla osób o ciemnej karnacji. To chyba jedyny róż, którego nigdy nie nałożę, choć na pewno przyda się to jakichś charakteryzacji. Bardzo, bardzo kremowy, szalenie napigmentowany, malinowo-czerwony. Przepiękny odcień, matowy. Szkoda tylko, że nie dla mnie. :(


Na ręku odcienie te prezentują się mniej więcej tak:
od lewej: Love affair, Randevous, Bliss, Smitten, Honeymoon
zdjęcie robione przy naturalnym świetle.

Wszystkie róże możecie znaleźć pod tym linkiem: KLIK!
Na stronie też możecie zobaczyć swatche wszystkich odcieni, powiedzą Wam coś więcej niż te moje. ;)

Ja z niecierpliwością czekam, aż znowu pojawią się kolory Romance (podobno jest lepszy od kultowego NARSowego Orgazmu), Infatuation i Spell Bound.  A Wam które przypadły do gustu? :)

6 komentarzy:

  1. Ja jako osoba o bladej chłodnej cerze używam właśnie różu takiego jak ten w odcieniu Love affair i niesamowicie mnie ożywia i zawsze jak go mam, to ludzie mówią, że wyglądam promienie, więc chyba do mnie bladolicej pasuje :D. Na pewno bardziej niż ciepłe brzoskwinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym się chyba nie odważyła. :D ale fakt faktem nie jestem zbyt przyzwyczajona do noszenia różu, może z czasem się to zmieni. pożyjemy, zobaczymy. :)

      Usuń
  2. Witam :)
    Jeśli chciałabyś odświeżyć wygląd swojego bloga serdecznie zapraszam do przejrzenia naszej strony
    https://www.facebook.com/wystrojbloga
    Z chęcią zmienimy dla Ciebie wygląd twego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bliss, Smitten, Honeymoon wyglądają bardzo interesująco! Już nie mogę się doczekać, kiedy będę miała okazję je wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile z Bliss i Smitten się zgodze, o tyle muszę mowiedzieć że Honeymoon interesujący nie jest. I niestety nie przekonałam się do niego z czasem. Próbowałam go jakoś spożytkować jako cień do powiek, ale i tu żadnego fajnego efektu nie ma. No ale wiadomo, to tylko moja opinia. Ale po czasie muszę powiedzieć, że używanie tych róży to czysta przyjemność. <3

      Usuń